Walcz w dobrych zawodach o wiarę

Każdy chrześcijanin wezwany jest do walki, i to walki duchowej. Św. Ignacy przestrzega: Albo będziemy polem walki, albo pobojowiskiem. Jeśli toczy się walka, potrzebujemy rozpoznać przede wszystkim, o co się ona toczy, kto jest przeciwnikiem, w jaki sposób działa i jak możemy go zwyciężyć. W Pierwszym Liście do Tymoteusza św. Paweł wzywa nas do wystąpienia „w dobrych zawodach”, do walki o wiarę, aby zdobyć życie wieczne, do którego jesteśmy wezwani (por. 1 Tm 6,12).

Nie wystarczy wyznać Jezusa jako swego Pana, nie wystarczy podejmować rozeznanie Jego woli w naszym życiu, aby żyć wiarą i mieć moc wypełniać Boże wezwanie w nas - chrześcijanin jest wezwany do przeżywania swego życia jako walki, w której on sam będzie „mocny w Panu, a więc będzie walczył zwycięską mocą Jezusa”.

Rozpoznać przeciwnika

Św. Paweł wskazuje na trzech przeciwników, stających na naszej drodze w biegu o wiarę, a są nimi: „ciało”, świat i duch zły, który wykorzystuje zarówno naszą słabość, jak i mentalność światową, aby zwieść nas z dróg Bożych.

Ciało dąży do czego innego niż Duch, a duch do czego innego niż ciało, i stąd nie ma między nimi zgody (Ga 5,17)

Walka z „ciałem” jest walką z naszą słabością, egoizmem, grzeszną pożądliwością, która sprzeciwia się Bogu. Z jednej strony ciało jest świątynią Ducha Świętego, z drugiej zaś - jest słabością, która chce, aby grzeszne pożądliwości na nowo zawładnęły człowiekiem tak, by na nowo stał się niewolnikiem grzechu. Źródłem tego „starego człowieka” w nas są trzy ranyktóre zostawia grzech, a są nimi: pożądliwość zmysłowa, pragnienie bycia uznanym, akceptowanym i kochanym oraz pragnienie tworzenia, organizowania i dominacji. Możemy zaprotestować, że pragnienia te są czymś naturalnym w człowieku i nie ma w nich zła, chodzi tu jednak o przewrotność, wykoślawienie przez grzech tych dobrych pragnień. Dlatego trudno jest rozpoznać własną słabość - obawiamy się uznać tę prawdę o nas samych. W konkrecie naszego życia możemy prosić Ducha Świętego, aby w Swoim świetle ukazał nam, czy jest w nas to zwodnicze pragnienie urządzenia się i szukania przyjemności, szczęścia i komfortu za wszelką cenę. Czy boimy się jakiegokolwiek wysiłku, by wyjść ze swego egoizmu, a może jest w nas chciwość i lękamy się wszelkich niepowodzeń? Walka duchowa z pożądliwością zmysłową nie jest niszczeniem naturalnych pragnień w nas, ale czuwaniem nad naszymi myślami, pragnieniami, pierwszymi poruszeniami, tak aby stały się darem. W walce na tej płaszczyźnie mamy więc „umierać sobie”, aby móc żyć nowym życiem. A jest w nas tendencja, by siebie, swoje myśli, racje uczynić „wyrocznią”, poddać się im na oślep, zyskując ułudę wolności. Badać mamy także, czy nie opanowuje nas pragnienie bycia dobrze widzianym, czy tak bardzo zależy nam na dobrej opinii, że za wszelką cenę szukamy, w jaki sposób się pokazać, zyskać podziw? Jest to pytanie o naszą próżność. W doświadczeniu tej słabości walka oznacza to, by nie szukać za wszelką cenę potwierdzenia swojej godności i wielkości u innych, nie żebrać o uznanie, lecz ukierunkować to pragnienie ku świętości. Wreszcie walka z ciałem to także przeciwstawianie się pragnieniu dominacji, tego, żeby zawsze mieć rację, bycia tym, do kogo należy ostatnie słowo. Walka duchowa będzie tu detronizacją własnego „ja”, które tak dobrze postrzega siebie, że samo chce być dla siebie (i innych) „żeglarzem, sterem i okrętem”. Jest to słabość pychy w nas. A potrzeba, by to Jezusa - w konkrecie naszych myśli i postępowania - czynić Królem i Jemu, a nie sobie, służyć.

Czy walka z ciałem jest aż tak istotna? Czy rzeczywiście moja czujność ma być tu wzmożona? Święta Teresa od Jezusa daje nam odpowiedź: Nie ubezpieczajmy się, nie zasypiajmy, aby nas nie spotkała podobna zła przygoda, jak onego gospodarza, który starannie zamknąwszy drzwi domu swego, by się do niego nie zakradli złodzieje, spokojnie położył się spać, a tymczasem złodziejów miał w domu ukrytych. Któż tego nie wie, że najgorszym rodzajem złodzieja jest złodziej domowy? A każda z nas nosi w samej sobie takiego domowego złodzieja i jeślibyśmy nie miały ciągłej baczności i ustawicznie nie czuwały nad sobą, mnóstwo w nas jest rzeczy, które mogą nam uniemożliwić tę wolność ducha, do której dążymy, aby dusza wyzwolona od cięższego niż ołów brzemienia ziemskich pożądliwości mogła się wzbić w górę do Stwórcy swego” (św. Teresa od Jezusa, Droga doskonałości).

Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża (Rz 12,2)

Drugi przeciwnik, choć zewnętrzny i nie mniej groźny, to świat ze swą antyewangeliczną mentalnością przeciwną Bogu, zachęcającą nas do buntu wobec Niego. W jaki sposób atakuje nas świat? Narzuca nachalnie ułudę posiadania, władzy i wiedzy za wszelką cenę. Jest to działanie odciągające nas od rzeczywistości duchowej, zwodzenie, by pokładać ufność w rzeczach. Musimy stoczyć wielką walkę, aby nie dać się wciągnąć w niewolę posiadania rzeczy, które są nam dane. Jak zachęca św. Ignacy, mamy z nich korzystać zgodnie z zasadą „tyle, o ile”: Człowiek jest stworzony, aby Pana, swego Stwórcę i Boga, czcić i Jemu służyć, i tak zbawić swoją duszę. Rzeczy na tym świecie o tyle są dobre, o ile temu służą, a o tyle złe, o ile temu przeszkadzają. Uleganie tzw. mądrości światowej może przejawiać się w odrzuceniu Boga i Jego nauki jako zaściankowej, absurdalnej czy szalonej (rodzić może się w nas obawa, aby nie przesadzić w zaufaniu Bogu tak naprawdę, do końca, aby inni nie uznali, że przesadzamy). Uleganie światu to także pokładanie ufności i absolutyzowanie przepisów, prawa, zaufanie w swoje siły (także wiara, że mogę sam zbawić siebie przez wypełnianie jakichś praktyk). Walka duchowa ze światem to przyjęcie Mądrości Krzyża, zgoda na bycie uznanym głupim w oczach świata, a więc i nienowoczesnym, niepostępowym. Jak tu można zwyciężyć? Co będzie orężem w tej walce? Narzędziem ocalenia jest Słowo Boże, „żywe i skuteczne”, któremu przez codzienny kontakt, rozważanie, mamy dać się przemieniać, a ono nas umocni w wierze. Głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą. To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi (1 Kor 1,22-24).

Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich (Ef 6,12)

I wreszcie trzeci, najbardziej radykalny i właściwy przeciwnik naszej wiary i życia - szatan, który inteligentnie wykorzystuje dwóch poprzednich przeciwników, a więc i naszą słabość, i świat jako swoich sprzymierzeńców. Właściwa walka duchowa toczy się więc przeciw złemu duchowi. I choć (zwłaszcza dzisiaj) szatan, ojciec kłamstwa, próbuje wmówić nam swoje nieistnienie, to jednak papież Paweł VI dobitnie podkreśla, że: zło nie jest jedynie brakiem, jest działaniem siły żywej, duchowej, przewrotnej i demoralizującej. Szatan wpływa więc i pozyskuje świat dla realizacji swego przewrotnego planu destrukcji i odrzucenia Boga przez człowieka. Jego działanie jest bardzo konkretne i rzeczywiste: zaślepia umysł człowieka, nakłania do buntu, a jednocześnie - przyjęty przez osoby żyjące w świecie, wokół nas - tworzy atmosferę, środowisko przeniknięte jego obecnością. Szatan oddziałuje także na nasze „ciało”, bazuje na naszych słabościach, kusząc do spełniania pożądliwości i zachcianek. Stara się pozyskać nasze ciało, zmysły czy wyobraźnię.

Walczyć, ale jak?

Walka wobec tak rozpoznanych przeciwników ma charakter obronny, jest ukierunkowana na ochronę obecności Jezusa w nas i przeciwstawianie się temu, co nam przeszkadza wzrastać w świętości. Nie toczymy walki sami - takie zmaganie byłoby z gruntu przegrane - lecz uciekamy się do Jezusa, do ktorego świat, ciało i zły duch nie mają dostępu. Jak w praktyce uciekać się, przylgnąć do Jezusa? Jak walczyć w duchowym zmaganiu? Św. Paweł wskazuje nam, że mamy, jak rycerze, stanąć do walki w pełnej zbroi (tylko wtedy, kiedy zbroja jest pełna, wygrana jest możliwa): Weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko. Stańcie więc do walki przepasawszy biodra wasze prawdą i oblókłszy pancerz, którym jest sprawiedliwość, a obuwszy nogi w gotowość [głoszenia] dobrej nowiny o pokoju. W każdym położeniu bierzcie wiarę jako tarczę, dzięki której zdołacie zgasić wszystkie rozżarzone pociski Złego. Weźcie też hełm zbawienia i miecz Ducha, to jest słowo Boże - wśród wszelakiej modlitwy i błagania. Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu! (Ef 6, 13-18).

Pas prawdy

Mamy żyć w prawdzie o nas samych, z pokorą uznając, że sami z siebie jesteśmy słabi i grzeszni, ale kochani przez Boga, i że zwycięstwo dokonało się już Jego mocą i ma wypełnić się w naszym życiu. To uznanie, jak mówi św. Teresa, że Bóg jest prawdą najwyższą, a pokora niczym innym nie jest, tylko chodzeniem w prawdzie. Nie ma zaś prawdy większej nad tę, że sami z siebie nic nie mamy dobrego, że nasza jest tylko nędza i nicość. Kto tego nie rozumie, ten chodzi w kłamstwie. Im zaś kto szczerzej uznaje tę prawdę, tym przyjemniejszy staje się Bogu.

Obuwie ewangelizacji

Wielokrotnie w swoim życiu, służąc w dziele ewangelizacji, przekonujemy się, że dając innym, sami zostajemy obdarowani. Doświadczamy mocy Jezusa, która pośród nas się objawia.

Tarcza wiary

Wiara jest tarczą, najmocniejszym elementem naszej obrony. Jesteśmy wezwani, by trwać mocno w wierze, w różnych przeciwnościach, utrapieniach, pokusach, trudnych doświadczeniach. Wierność w rzeczach małych jest niekiedy heroizmem wiary w naszej codzienności. Jeśli więc dusza przyodziana jest wiarą, nie widzi jej ani nie dosięga szatan, by jej przeszkadzać. Wiara chroni ją przed szatanem, zaciekłym nieprzyjacielem, bardziej niż wszystkie inne cnoty. Stąd też św. Piotr nie znalazł pewniejszego nad wiarę środka do uwolnienia się od szatana, mówi bowiem: „Opierajcie mu się umocnieni w wierze”(1 P 5,9).

Hełm zbawienia

Jest nim nadzieja, którą pokładamy w Bogu, a która chroni nas przede wszystkim przed złudzeniami świata. Nadzieja pozwala nam oderwać nasz wzrok od tego, co pociąga nas zbytnio w świecie, aby nie dać się temu zniewolić. Czyni nas wolnymi wobec rzeczy i chęci ich posiadania, a pozwala na wewnętrzną wolność dziecka.

Miecz Ducha

Tym, co pozwala nam zwalczyć zakusy złego ducha, jest Słowo Boże. Jezus podejmując walkę z szatanem, kiedy przebywał na pustyni i był kuszony, walczył stosując właśnie miecz Słowa Bożego. Istotna jest tu troska i wytrwałość, by codziennie dać się temu Słowu przemieniać i umacniać, byśmy mogli doświadczyć, że ma ono moc burzenia twierdz warownych i wszelkich podszeptów ducha złego. Czytając Słowo Boże mamy prosić Ducha Świętego, by odkrywał, co jest przeszkodą, co zatrzymuje nas na drodze kroczenia za Jezusem i pozwolić Mu to oczyszczać.

Módlcie się w Duchu!

Wytrwała modlitwa jest potężną bronią w walce duchowej. Jesteśmy wezwani, by modlić się w Duchu, by żyć w Duchu Świętym, którego potrzebujemy w drodze wiary jak powietrza w życiu. Aby dać się prowadzić Duchowi Świętemu, mamy przede wszystkim być Go spragnieni, tzn. uznać swoją słabość, to, że bez Jego mocy nic nie jesteśmy w stanie uczynić. Potrzeba wyznać i uwierzyć, że Jezus jest Panem, który daje mi nowe życie, którego miłość ma moc przezwyciężyć każdą moją niewolę i wreszcie przyjść do Jezusa, i pić - zaangażować całe swe serce, zaryzykować dla Niego całe swe życie, bez ludzkich kalkulacji i lęku o przyszłość. Duch Święty chce nam udzielać się obficie na modlitwie wspólnotowej, osobistej, a szczególnie przychodzić w sakramentach, w których Chrystusowa obietnica strumieni wody żywej spełnia się w obfitości… tak, że nasze życie może się skutecznie przemieniać.

Aby wygrać walkę o nasze życie, walkę na serio, która toczy się każdego dnia, najpewniej jest uciec się pod płaszcz Maryi, tej, która jest groźna jak zbrojne zastępy: Pokorna Służebnico Pana, łamiąca strzały nieprzyjaciela, miażdżąca głowę węża. Bądź zawsze przy mnie, abym stawał się pokornym sługą na wzór mego Mistrza i Pana (o. Józef Kozłowski).

Katarzyna Ciesielska

Na podstawie: o. Andrzej Ruszała OCD, W dobrych zawodach. Rozeznawanie i walka duchowa w życiu chrześcijańskim

Konferencja z "Posłania" 2/2010