To dobry czas

Od pewnego czasu szukałem jakiejś grupy, w której mógłbym pogłębić swoją wiarę. Zdecydowałem się po jakimś czasie, że pójdę na spotkanie wspólnoty„Posłanie”. Okazało się, że akurat tego dnia, którego przyszedłem, rozpoczynało się Seminarium Odnowy Życia w Duchu Świętym. Przynaglony wewnętrznym wezwaniem postanowiłem wziąć w nim udział, nie wiedząc w ogóle co to jest.

Rozpoczynając je, uważałem, że moja wiara jest na dobrym poziomie i że moje relacje z Bogiem są właściwe. Tymczasem wcale tak nie było. Pan pokazał mi, jak bardzo jestem od Niego zależny i że „sam z siebie nic nie mogę uczynić”. Zaczął również mnie uzdrawiać z moich ułomności i ran, których jest wiele. Zobaczyłem także w czasie tego czasu, jak bardzo oddaliłem się od Maryi. Podczas modlitwy o uzdrowienie doświadczyłem, że Ona sama się o mnie upomina ze swoją matczyną miłością. Zaowocowało to tym, że zacząłem codziennie odmawiać różaniec. Na początku nie wiedziałem, czemu ma to służyć, ale wspierany Bożą łaską wytrwałem i niedługo po tym dane mi było zobaczyć zbawienne skutki tej modlitwy w moim życiu.

Dzięki seminarium zacząłem sięgać po lekturę duchową, czytać wiele wartościowych tekstów, dzięki którym umocniła się moja relacja z Bogiem.

Gdy zaczynałem te rekolekcje, mówiono mi, że na pewno warto. Teraz i ja z całą pewnością mogę powiedzieć, że dużo mi one dały i że ten czas z pewnością nie był stracony. Na pewno też przyniesie jeszcze wiele dobrych owoców, a jednym z nich jest bez wątpienia to, że Pan Bóg postawił na mojej drodze i cały czas daje poznawać nowych, wartościowych ludzi. Innym owocem jest też większy pokój, który Pan rozlał w moim sercu.

Chwała Panu!

Adam

Świadectwo z "Posłania" 6/2005